na każdy temat (Reklama: agencja hostess warszawa ,)
Opadała powoli, stopniowo; był to proces piękny, pełen wdzięku i nieunikniony. Z powodu braku prądów powietrznych mogła tylko szybować do przodu i w dół. Miała wrażenie, że to spadanie ciągnie się w nieskończoność. Daleko przed sobą widziała już miejsce, gdzie miała runąć do wody. Lotniczy instynkt sprawił, że przez chwilę walczyła. Przechylała się na obie strony, usiłowała zmieniać kurs, daremnie szukając na spokojnym niebie prądu, który uniósłby ją w górę. Wymachiwała rozpostartymi na sześć metrów skrzydłami; srebrny metal zalśnił, gdy omiótł go blady promień słońca. Wysilała się jednak na próżno nie przestawała opadać. Niebawem uspokoiła się. Jej wewnętrzne rozterki uległy wyciszeniu, tak jak morze w dole. Perspektywa poddania się, zakończenia długiej walki z wiatrami przynosiła ulgę i ukojenie. Przyszło jej do głowy, że zawsze była na łasce wiatrów i nie potrafiła całkowicie ich kontrolować. Okazała się słaba wobec ich mocy i niepotrzebnie wyobrażała sobie, że jest odwrotnie. Spojrzała w górę. Zastanawiała się, czy zobaczy duchy lotników, które ponoć nawiedzały bezwietrzne rejony. Najpierw czubkami butów musnęła wodę, a potem uderzyła całym ciałem w szarą, gładką taflę oceanu. Zetknięcie z zimną wodą rozpaliło ją niczym płomień i pogrążyła się w otchłani... ...Ocknęła się mokra i zadyszana. Cisza pulsowała jej w skroniach. Chłodne powietrze osuszyło pot.

(Reklama: )
