na każdy temat (Reklama: ,)

Kilka minut później Maris żałowała swojej decyzji. Żeby odszukać kącik Seny, musiała iść ciemnym, wąskim i wilgotnym korytarzem. Akademia Drewniane Skrzydła mieściła się w prastarym tworze skalnym, poprzecinanym tunelami i jaskiniami, które wydrążyli ludzie albo sama natura. Niższe komory nieustannie zalewała woda i nawet w wyżej położonych partiach skalnych liczne sale i wszystkie korytarze były pozbawione okien, odcięte od słońca i gwiazd. Wszędzie czuło się zapach morza. Kiedyś mieściła się tu forteca. Zbudowano ją podczas rebelii Morskiego Zęba przeciw Shotanowi Wielkiemu; potem nikt w niej nie rezydował, aż w końcu zwierzchniczka Morskiego Zęba ofiarowała ją lotnikom, żeby mieli się gdzie uczyć. Od tamtej pory upłynęło siedem lat, podczas których Sena i jej podopieczni przywracali warownię do stanu używalności, ale nadal nietrudno było skręcić w niewłaściwą stronę i zgubić się w nie zamieszkanych rejonach. W korytarzach Drewnianych Skrzydeł czas nie pozostawiał żadnych śladów. Osadzone w ścianach pochodnie wypalały się podobnie jak nafta w lampach, toteż dni często mijały niepostrzeżenie. Posuwając się ostrożnie jednym z tych ciemnych, długich zaułków, Maris czuła się przytłoczona rozmiarami starej fortecy. Była zdenerwowana: przebywanie w ciasnym korytarzu pod ziemią całkowicie kłóciło się z jej lotniczym instynktem. Z ulgą dostrzegła w oddali słabe światełko.

(Reklama: )