na każdy temat (Reklama: kabarety ,)

Pokonała ostatni, gwałtowny zakręt i uświadomiła sobie, że jest na znajomym terenie. Jeśli nie straciła zupełnie orientacji, pokój Seny powinien znajdować się zaraz po lewej stronie. Maris. Sena podniosła oczy i uśmiechnęła się. Siedziała na wiklinowym krześle i ociosywała kościanym nożem kawałek miękkiego drewna. Natychmiast odłożyła robotę i zaprosiła Maris do środka. Miałam zamiar ponownie wezwać S'Relle, żeby zaczęła cię szukać. Zgubiłaś się w naszym labiryncie? Prawie odparła Maris, kręcąc głową. Powinnam była pomyśleć o zabraniu jakiegoś światła. Potrafię dostać się ze swojego pokoju do kuchni, do świetlicy albo na zewnątrz, ale dalej nie czuję się już tak pewnie. Sena roześmiała się, lecz uczyniła to jedynie przez grzeczność, gdyż wcale nie było jej do śmiechu. Nauczycielka liczyła sobie trzykrotnie więcej lat niż Maris. Kiedyś latała, lecz od ponad dziesięciu lat była lądowcem uległa wypadkowi, co często zdarzało się lotnikom. Zazwyczaj miała w sobie tyle wigoru i entuzjazmu, że nie wyglądała na swój wiek, ale tego ranka sprawiała wrażenie starej i zmęczonej. Uszkodzone oko wyglądało jak kawałek mlecznego szkła morskiego; zdawało się, że przygniata lewą część twarzy, powodując obwisanie skóry i nerwowe tiki. Przysłałaś do mnie S'Relle nie bez powodu odezwała się Maris. Jakieś wieści? Tak, i to niepomyślne powiedziała Sena. Uznałam, że lepiej będzie nie wspominać o tej sprawie podczas śniadania, dopóki nie omówię jej z tobą. A więc? Wschód zaniknął Powietrzny Dom rzekła Sena.

(Reklama: )